Jak zbudować igloo?

Trzeci miesiąc infekcji, Adaś nie chodzi do przedszkola, terapia zwalnia. Alergia, skóra cała w rankach i strupkach. Adam robi się zły. Na to, że ktoś wszedł do pokoju, że na kaloszu są krople, że brat wstał, że usiadł, że jest ciemno, że jutro wtorek, że skarpetki idą do pralki, a kubek źle stoi. Regres.

- Adasiu?

Nic, nawet się nie odwróci. Zatacza koła wokół stołu.

- Adasiu, jesteś?

Ale Adaś nachyla się tylko lekko w przód i znów cofa, nachyla i znów. Rytmicznie, zapatrzony w punkt na ścianie. Robimy szpitalne badania, słuch osłabiony, podejrzenie choroby tarczycy, lekarz rozważa astmę, dalsza diagnostyka przed nami. Adaś dostaje skierowanie do sanatorium. Czas oczekiwania około pięciu miesięcy. Niewiele, ale i tak za dużo. Adaś się wycofuje, traci z nami kontakt.

Pakujemy się i jedziemy. W góry, na niewielką podhalańską wieś. Zaostrzamy dietę. Więcej spacerów. Mówić powoli. Nie drażnić. Znów stąpamy po polu minowym, a Adaś nie daje żadnych wskazówek, kiedy znów wybuchnie.

Z mazowieckiego snu o zimie trafiamy wprost pod puchową pierzynę. Góry całe zasypane! Kto wie, jak zrobić igloo?

Dziś już nikt, sztuka odeszła w zapomnienie z ostatnimi eskimoskimi nomadami. Odnajdujemy archiwalny dokument z 1949 roku o budowie igloo przez kanadyjskich Inuitów i stawiamy własną śniegową chatynkę. Trzy dni nam to zajęło, ale oto jest:

igloo

igloo2

Słońce i góry robią swoje. Znów się, Adasiu, zaczynasz uśmiechać. Może nie wszystko jest tak, jak trzeba, ale już nie czekamy na wiosnę. Jest zima, mroźna i ciężka od śniegu, a w naszym igloo jest zacisznie i jakby weselej.