Miesięczne archiwum: Styczeń 2015

LEGOterapia: wykorzystaj obsesję

Rok 2012. Adaś, a za nim wąż samochodzików, od kanapy po horyzont. Zabawa bez sensu. Samotna. Uporczywa. A może by tak wszystkie resoraki pochować? – zapytaliśmy wówczas terapeutę. Może tyle wystarczy, żeby autystę wyleczyć, oduczyć natrętnych zachowań.

Nie tędy droga. Obsesję – układane rzędy zabawek, piętrzone w górę puszki, godziny spędzone przed jedną i tą samą bajką – zamiast próbować wykorzenić, można wykorzystać. To będzie nasz punkt zaczepienia, oświadczył przed laty Simon Baron-Cohen, brytyjski psychopatolog i profesor na Wydziale Psychiatrii i Psychologii Eksperymentalnej University of Cambridge. I tak w Centrum Badania Autyzmu tej uczelni ruszyły zajęcia z LEGOterapii. Klocki LEGO mają bowiem dwie przydatne w terapii autyzmu cechy. Po pierwsze, także i one często stają się przedmiotem autystycznych obsesji, są więc dla dziecka atrakcyjne. Zarazem są niezwykle złożoną zabawką. A to oznacza, że dają dużo możliwości, aby nawiązać kontakt z autystycznym dzieckiem.

Jak wyglądały same zajęcia? Dzieci spotykały się raz w tygodniu, aby przy wsparciu ze strony terapeutów uczyć się współpracy. W utworzonych zespołach jedno było inżynierem, drugie dostawcą materiałów, trzecie budowniczym. Role zmieniano. Dzieci wzajemnie od siebie zależały, uczyły się kontaktu, kompromisu, dostrzegania cudzych potrzeb. Chcesz dachówkę? Przestrzegaj reguł. Nie krzycz, nie szarp, zapytaj. Efekty były widoczne już po pół roku. Wzrosła chęć kontaktu, pewność siebie.

Jeśli więc dziecko ułoży znów ten sam rząd samochodzików, podjedź ostrożnie swoim resorakiem i powiedz cicho: pi-pip… Pewnego dnia dziecko podniesie wzrok i dostrzeże twój samochodzik.

Na zdjęciu: Adaś w krainie LEGO, na wystawie klocków w Warszawie

lego

…i flota, którą budują z bratem, bawiąc się w Wojny Gwiezdne

lego2