Miesięczne archiwum: Luty 2014

Obuj buty, albo: w poszukiwaniu kreatywności

Luty, obuj buty. I nie obuł, czy jak, bo się pochorował. Jeden i drugi synek. Zamiast ferii – teleferie. Słowem: nuda.

- Ja się nie nudziłam nigdy – rzuciła mama. Zanosiło się na większą drakę.

- Ja nie miałem czasu na nudę – dodał od siebie tata, które całe dzieciństwo łatał i szlifował Syrenę 105 dziadka. Na błysk.

Synek zsuwał się tymczasem z kanapy. Nuda. Nuda. Aż zsunął się całkiem, zwijając się u naszych stóp niczym lisek zimową porą.

- Może zasnął?

- Nie, ma otwarte oczy.

Jest teoria, która mówi: bo oni mają teraz za dużo zabawek. Należałoby dać dzieciakowi pod choinkę rulon po ręczniku kuchennym i niech coś wymyśli. Sam.

W oczekiwaniu na rulon od Mikołaja, postanowiliśmy teorię obalić. To nie tak, że dzieciaki mają dziś za dużo klocków. Po prostu niektóre dzieci – w tym często autyści – mają kłopot z kreatywnością. Kreatywność, czyli zerwanie z szablonowym sposobem myślenia, to rzecz obca autyście. Autyście, który jest miłośnikiem równo ustawionych bucików. Sympatykiem motylków, lecących na rysunku w szyku zwartym i bojowym. Żadnych błazeństw, żadnych odstępstw od reguł.

Nuda jest za to zwiastunem pomysłu. I z nudy dzieci, a już dzieci z autyzmem szczególnie, można się tylko cieszyć. Dowody?

Naukowcy z University of Central Lancashire, którzy wręczyli grupie badanych osób książkę telefoniczną, a po 15 minutach tej nużącej lektury polecili im wymyślić nowe zastosowania dla pary jednorazowych kubeczków, byli oczarowani nagłą kreatywnością badanych. Z jaką ulgą znudzone umysły prześcigały się w pomysłach!

To powiedziawszy, ruszyliśmy zaraz rozwijać rulon ręcznika kuchennego, aby wydobyć na wierzch jego rdzeń: wyzwalacz pomysłów. Teraz czekamy na efekty. Piracka luneta, peryskop, a może będzie z tego nawet obudowa dwudziestoczterokolorowego flamastra!

Na chodniku