Miesięczne archiwum: Grudzień 2013

Komu ciasta z gąbki tapicerskiej? Czyli: idziemy do teatru.

Nie wiecie nic o teatrze. Nic a nic. Mniej niż nic, i tyle! – syknęłaby Emma z Doliny Muminków.

No, prawda. Nie wiedzieliśmy o teatrze nic a nic. Prowadzone za rączkę, choć tego nie lubią, wiezione na wózkach wbrew wszelkim krawężnikom, ciągnęły sznureczkami ze wszystkich stron dzieci chore na wszystkie zespoły świata: Downa, Aspergera, Retta i Tourette’a. Idziemy na spektakl dla niepełnosprawnych dzieci. Ciekawe, kto się bardziej boi: my aktorów, czy aktorzy nas.

Wizyta w teatrze

Zasiedliśmy w dziewiątym rzędzie. Pociemniało i kurtyna się podniosła. Teatr Syrena przedstawia: „Dzieci z Bullerbyn”!

Niczym takim się nie różniliśmy od zwykłej widowni. Prawda, postanowiliśmy bez zaproszenia wmaszerować do Zagrody Środkowej, zjeść pajdę scenicznego ciasta z gąbki i puścić się między rzędami foteli, wyjąc jak duuuUUUUuuchy. Nasze mamy, zamiast poprawiać wciąż uroczyste sukienki, oczami jak szperacze wyszukiwały powodów do kolejnej katastrofy. Widzieliśmy też jednego tatusia z twarzą ukrytą w dłoniach, ze zmęczenia lub smutku.

Ach, jak nam się podobało! Owacje na stojąco za najlepsze Bullerbyn w świecie i dla Myszki Norki, organizatorki (bezpłatnych!) spotkań dla dzieci pełno- i niepełnosprawnych.

Zamiast recenzji:

Jeden, dwa, … – i tak naliczyliśmy tuzin całusów z dubeltówki. Jeden chłopiec – z zespołem Downa, albo i innym porażeniem, po ciemku nie tak łatwo to w teatrze odróżnić – dawał tacie znać raz za razem całusem, jaka to fajna niedziela. A na koniec odwrócił się do nas i z tego wszystkiego pogłaskał po głowie Adasia. Nowy kolega – powiedział na to Adaś.