Miesięczne archiwum: Wrzesień 2013

Geny

1975. Jest bezproblemowa. Jakby dziecka nie było. Nie mówi. Nie chodzi. Ssie palce. Pediatra radzi posypywać rękę pieprzem.

1976. Za naukę chodzenia małej bierze się wreszcie babka. Trójkędzieci wychowała i wie, co i jak. Dziewczynka rusza.

1978. Wchodzi do szafy. Wtula się w schowaną tam kołdrę i przesiaduje. Lubi szafę za panujące wewnątrz ciszę i mrok.

1979. Zainteresowania: rządki. Laleczka, książeczka, lusterko, sreberko, papierek , znów papierek , guziczek, wszystko równiutko, ułożone w rządku. Baczność! Niech nikt niczego nie rusza, bo się pomiesza.

1981. Chodzi wokół przedszkolnego spacerniaka, z dala od innych. Jakby ją kto wypuścił z międzyplanetarną misją z Saturna: dołączyć do dzieci. Nie dołącza, próbuje, ale nie wychodzi.

1983. W szkole prymuska. Tylko płacze codziennie. Od starszej siostry dostaje Dzienniczek Beksy. Ma ją zmobilizować, ma z tym skończyć. I nic, beczy dalej.

1994. Czasem nie słyszy, co do niej mówią. Wszystkie dźwięki – samochód za oknem, kropla z kranu, mucha, głos – tworzą jeden dźwięk.

1996. Wybiera samotny zawód. Cisza. Spokój. Z biegiem lat nauczyła się patrzeć spotkanym przelotnie ludziom w twarze i dobrze jej to wychodzi.

 

2013. Jestem mamą dwójki dzieci, u których zdiagnozowano autyzm i zaburzenia autystyczne. W Fundacji Synapsis, gdy zapytałam, powiedzieli, że rodzice chorych dzieci, biorąc na siebie winę, mylnie dopatrują się autyzmu u siebie samych.

Chciałabym, żeby dzieci poradziły sobie w życiu równie dobrze jak ja.

Czary mary: tort!

Bracia Lwie Serce, czyli piękny i dzielny Jonathan oraz chorowity Okruszek z książki Astrid Lindgren. Jonathan zawsze przynosił mu z podwórka słońce i różne tam chłopackie opowieści, aby ucieszyć nimi młodszego brata.

Zaraz, gdy tylko urodził się Adaś i na niego spojrzałam, pomyślałam, że u nas będzie całkiem na odwrót. Ten kolekcjoner szkiełek z plaży i smutków znikąd, nasz starszy syn, oto odnajdzie swojego silnego duchem i groźnego bicepsem Adasia. Adaś, czerwone rajtki, błękitna opończa i literka A wydziergana na koszulce.

I tak Adam, zanim jeszcze zaczął chodzić, przesadzał o świcie jednym przerzutem ciała – hopla! – barierkę łóżeczka i już szukał przygody. Albo chociaż auta. Co było potem, już mówiłam: drugie auto, potem trzecie, jeszcze jedno. Szeregi aut, brak kontaktu, autyzm dziecięcy.

To lato przyniosło drugą wiadomość. U starszego synka zdiagnozowano zaburzenia ze spektrum autyzmu. 1 września 2013 syn zmienił szkołę. Powiedział: tak wolę. Znając go, wiem, że chciałby, aby na tym opowieść o nim na razie zakończyć.

Dziś Jurek obchodzi ósme urodziny. Sto lat, synku! Tort piekę z powietrza, już umiem. Bo w diecie autystycznych dzieci warto unikać cukru, mąki pszennej, mleka i jaj.
tort