Miesięczne archiwum: Styczeń 2013

Wesołych ferii!

Echolalia. Co to takiego? To powtarzanie – jak echo – zasłyszanych wcześniej słów, fraz lub całych zdań.

Kto tam? – zapyta ktoś przez drzwi.

Kto tam? – odpowie mu tajemniczo autysta.

Czasem są to słowa zasłyszane chwilę wcześniej, czasem – przed wieloma laty. Echolalią posługują się zdrowe dzieci, ucząc się mówić. U dzieci autystycznych – jeśli tylko potrafią mówić – echolalia może nie zaniknąć.

Było jesienne popołudnie, gdy wybraliśmy się na spacer. Złote liście, czerwone muchomory i my. Adaś nie uchodził wówczas jeszcze za autystę, ale za chłopca, który – jak wszystkie, no, prawie wszystkie małe chłopaki – nie potrafi mówić.

Wtedy właśnie przystanął na skraju cudownej łąki i westchnął do głębi przejęty:

- Wesołych ferii…

rysunek

Autor: Jurek, 7 lat, brat Adasia

I choć do ferii było jeszcze tak daleko, i choć Adaś nie wiedział, ani, co to „ferii”, ani, co „wesołych”, a słowa te musiał jedynie gdzieś wcześniej usłyszeć, była w nich moc uczuć i szczęśliwe zaklęcie.

Wesołych ferii i dla Was! Wesołych Świąt Wielkiej Nocy! I wesołych wakacji! I wszystkiego wesołego, tak po prostu, na co dzień.

Adaś nie wygląda

A może Adaś jest zdrowy? – myśli mama, gdy ogrania ją wielka i silna, aż strach… fala zaprzeczenia!

Zaprzeczenie, znany mechanizm obronny, polega na odrzucaniu faktów. Nie ma jednak mowy o odrzucaniu faktów ot tak, na ślepo. Są przecież argumenty za tym, że Adaś jest zdrowy.

Pierwszy: Adaś jest przecież taki ładny. To był argument Babci.

Drugi: Adaś nie wygląda. To był argument Wszystkich Innych. Znajomych i tych przypadkiem gdzieś spotkanych.

Rzeczywiście, nie wygląda. Adaś wygląda jak Adaś, nie jak autysta. Niebieskie skarpetki w helikoptery, jasne włosy, długie rzęsy, czyli Adaś. A jak wygląda autysta? Inaczej.

Jedna pani u optyka, gdy doszło jej uszu, że Adaś ma autyzm, była zupełnie zaskoczona: bo Maciek z Klanu wygląda zupełnie inaczej. Maciek ma zespół Downa, ale czasem ktoś pomyśli, że autyzm i zespół Downa to jedno i to samo. Tak nie jest, choć choroby te mogą współwystępować.

To jak wygląda autysta?

Adaś chodzi do jednej przychodni pełnej autystów, więc my już wiemy. Otóż autysta wygląda zwyczajnie.

Gdy byliśmy w tej przychodni pierwszy raz, myśleliśmy, że wszystkie te dzieci w poczekalni, jedne  rozgadane, drugie cichsze, za to ładnie opalone, ze strupkiem na łokciu, z truskawką na torebce, w trampkach, na wrotkach, w bluzkach i szortach, że wszystkie te dzieci są tylko rodzeństwem. A prawdziwi autyści – ich bracia i siostry – siedzą w gabinecie. Wtedy właśnie przyszła Pani Klaudia, psycholog, i zaprosiła do siebie następnego chłopca. To był ten ze strupkiem. Był taki sam jak Wasz synek, miał pięć lat i ładną buzię.

Potem się okazało, że on jeszcze nie mówi. Ani jednego słowa przez pięć lat. Ma za to ze sobą klaser z rysunkami. Gdy chce powiedzieć mamie, że na zajęciach było dziś fajnie, otwiera klaser i pokazuje rysunek wesołej buzi, a potem ugina kolana dwa razy, rytmicznie, i mama uspokaja, że na pewno się nie spóźnią – na hipoterapię.

O tym chłopcu i jego mamie opowiem Wam jeszcze kiedyś.