Miesięczne archiwum: Grudzień 2012

Słowo na A

Słowo na A

Jest u nas w domu takie słowo, którego lepiej nie używać. Mówimy o nim: „słowo na A”. Jeśli ktoś się zapomni i jednak je wypowie, Adaś, który siedzi właśnie zamknięty w szafie na odkurzaczu – bo lubi te chwile samotności w ciszy i mroku – więc Adaś otwiera szafę, biegnie i pędzi, zrywa firankę, wywraca kredens i nadeptuje kotu na ogon, by wreszcie stanąć przed nami zasapany. Usłyszał słowo na A! Usłyszał i zaraz je wypowie:

- AUTO. Auto, auto, autoautoautoautoauto. – I jeszcze 59 razy auto jednym tchem.

Adaś lubi auta, podziwia je i docenia, beemka, Skoda Rapid 130, nieważne. Auto to auto.

rebus

Autor: Jurek, 7 lat, brat Adasia

Kiedyś myśleliśmy, że Adaś jest entuzjastą, że będzie testował prototypy i że dadzą mu rubrykę w Auto Motor Sport. Teraz chowamy samochodziki w szafie i zostawiamy mu dwa, no, trzy, żeby Adasia nie prowokować. Do ustawiania z nich rzędów na pół domu, do rzucania na przywitanie mamy, taty, Jurka i kota: „Cześć, auto!”, do zasypiania w łóżku z traktorem odciśniętym na policzku i hakiem wyciągarki zaczepionym o Adasiowe ucho.
Ostatnio Adaś zobaczył w telewizji rybki. Był to kanał dla niemowlaków, a po ekranie sunęły na dobranoc senne karasie. Adaś spytał taty:

- Auta?
- Eeee… Jakie to auta, Adasiu?
- Autyzm! – powiedział Adaś i miał rację.